żarność…

Minął dzień…ale jakby nie było go wcale,
niezauważony, cichy, następny z kolei…
wygłodniała pamięć na pewno go wytnie.
może jeszcze kiedyś, nie czekając Wiosny,
listopadem na szczęście nadzieja rozkwitnie?

11.11.11 ________________________

„Jest taki ogień, co nie gaśnie nigdy,
tli się i żarzy powolutku…ciągle
bo wrzucamy do niego, co jakiś czas tylko,
odrobinę pięknych, naszych tylko, wspomnień…”

Reklamy
%d blogerów lubi to: