taki krzyż do niesienia …

Człowiek ten zwał się Szymon Cyrenejczyk, bo pochodził z miasta Cyreny. Był niewątpliwie poganinem. Za tę małą przysługę dostąpił łaski wiary, wraz z żoną i dwoma synami, Aleksandrem i Rufusem, przyjął chrzest. Imiona ich ze czcią wspominają Dzieje Apostolskie. Ojcowie Kościoła pytają się, dlaczego Jezus dozwolił komu innemu nieść krzyż Swój. Czyż nie mógł uczynić cudu, lub prosić Ojca o pomoc Aniołów? „Mógł zaiste!” – odpowiada św. Ambroży – „ale Aniołów nie chciał przyjąć do posługi, gdyż krzyż nie dla Aniołów był przeznaczony, a cudu nie uczynił, albowiem krzyż nie był dla niego samego wyłącznie: krzyż był dla niego i dla wszystkich ludzi, więc miał go dźwigać wraz z ludźmi, a ludzie wraz z nim„.

pomoc

Reklamy
%d blogerów lubi to: