zieleni moc uspokajania…(calming green power…)

przyzwyczajenie to nie nałóg… jeszcze nie…

…nie można popadać ze skrajności w skrajność! Nasza natura lubi zmiany, ale od czasu do czasu, i tylko w niewielkim zakresie. Nagłe, nieoczekiwane – rujnują psychikę, wyprowadzają z równowagi, odbierają pewność siebie, wprowadzają niepokój, podcinają skrzydła. Nawet najsilniejsi z nas muszą mieć czas na „dojście do siebie”.

Jeśli  dzień w dzień, systematycznie, bez przerwy  powtarzamy jakąś czynność – wchodzi nam to ” w krew”, zakodowuje się w podświadomości, staje się nawykiem, odruchem, który zdaje się być czymś oczywistym, normalnym.  Gdy zabraknie tego, co do tej pory było normą – czujemy pustkę, dyskomfort, złość, rozdrażnienie, gniew, głód? Musimy wtedy „dać czas” czasowi… 🙂 I duuuużo zieleni wokół niech będzie – uspokaja podobno.

 

 

Advertisements
%d blogerów lubi to: