w strugach deszczu znikła…

…nadzieja przeważnie  duszy się trzyma a  serce łączy ją z ciałem. Dziś ktoś za włosy duszę uchwycił i wyrwał. Ciału serce zostało na szczęście. Po szybach, w deszczu strugach, spłynęła ostatnia kropelka nadziei. Do ziemi przygnieciona, asfaltem spłynęła, w  studzience kanalizacyjnej znikła. Do morza wybiera się może? Długa droga ją czeka. Deszczu nieustannego jej życzę, wilgoci wiele by suszy nie zaznała i nie wyschła doszczętnie. Niech po drodze spotka kogoś innego – następnego optymistę…?

Nadzieja odchodzi ostatnia … dzisiaj odeszła, patrząc mi w oczy odważnie, znacząco, stanowczo… bez żalu.

„Z Bogiem”.

 

Reklamy
%d blogerów lubi to: