horyzontalne dnia wygaszanie…

Panorama3

Przegapiłem troszkę dzisiejszy zachód.  Zanim „wygrzebałem się” z aparatem i dotarłem na  tajemniczą, polną dróżkę, z dala od zabudowań, bez zbędnych słupów i drutów wszelakich – dzień zasypiał. Oczy już zmrużył, jeszcze spojrzał raz  i szarością sypnął po niebie, po chmurach, po  polach, lasach – aż po horyzont. Linia pomarańczowo-żółta oddzieliła ziemiste Niebo od niebiańskiej Ziemi. Wymieszały się kolory z czernią i brązem… Noc połączyła  Niebo z  Ziemią, gasząc cienką, pomarańczową linię, która  nie mogąc nic  poradzić – znikła. Wydawać by się mogło, że biegnąc szybko przed siebie uniesiemy się wysoko. Polnej, piaszczystej drogi kres  w chmurach się skrył… Droga do Nieba?

Ikar nocą powinien polecieć, gdy chłód i ciemność, wosk nie roztopiłby się… bo Słońca przecież nie ma! … odeszło. Bez Słońca – bez motywacji, bez celu, bez sensu latanie w ciemności… Pójdę Tam na piechotę, powoli…bez pośpiechu. Tak będzie bezpieczniej.

Advertisements
%d blogerów lubi to: